Jak smakują ostrygi w Bretanii

Na wakacje wybraliśmy się do Bretanii, krainy, która słynie właściwie z dwóch przysmaków. Jednym z nich są galettes, pyszne ciemne, słone naleśniki z mąki gryczanej. Drugim - ostrygi, które kupuje się tu na kilogramy prosto od hodowców.
A hoduje się je w zatokach, takich jak przepiękna Morbihan, które powstały u ujścia miejscowych rzek. Słona woda oceaniczna miesza się tu z rzeczną. Oceanolodzy fachowo nazywają ją "wodą brachiczną", podobno właśnie w niej najlepiej rozwijają się jadalne ostrygi. Ostryga - jak inne małże - odżywia się przez filtrowanie wody. W ciągu godziny potrafi przefiltrować aż 5 litrów! To, co wyłapie skrzelami, jest jej pożywieniem.

W czystej zatoce ostrygi stają się cennym rezerwuarem mikroelementów, które wyłapują z wody morskiej, dzięki czemu człowiek spożywa koncentrat mineralny niczym pigułkę. Ale w brudnej ostrygi akumulują trucizny i są pigułką bardzo niebezpieczną.

Z sarmacką brawurą

Jedzenie ostryg niewiadomego pochodzenia wymaga więc bardzo dużego zaufania do kucharza. Bo nawet w prestiżowych restauracjach z górnej półki zdarzają się przypadki zatruć pokarmowych. Niekoniecznie śmiertelnych, ale trwający dobę czy dwie atak biegunki po degustacji ostryg niestety się zdarza.

Przydarzyła mi się kiedyś taka przygoda w Madrycie, ale nie odstraszyła od dalszych degustacji, bo gastronomia to chyba jedyna dziedzina, w której mam skłonność do staropolskiej brawury. Po prostu, gdy jadę do Seattle czy Nowego Jorku, zawsze dbam, żeby mieć przy sobie lekarstwo na ewentualne cierpienia w zaciszu hotelowej łazienki.

Gdy spacerujesz brzegiem bretońskiej zatoki Morbihan albo zatoki Willapa opodal Seattle, w nozdrza cały czas bije zapach będący mieszanką jodu i wodorostów, typową dla morskiego pejzażu, ale nad każdą zatoką trochę inny. Dlatego smakosz ostryg, jedząc je z zamkniętymi oczami, może się pomylić co do gatunku - bo jadalnych ostryg jest kilka - ale nie co do miejsca pochodzenia.

Podczas jedzenia ostryg warto zamknąć oczy nawet nie dlatego, że ostryga wygląda niezbyt apetycznie - a jeszcze gorzej samo jedzenie, bo niestety trzeba wyssać zawartości prosto z muszli (buee!) - ale właśnie dlatego, że ten smak wywołuje natychmiastowe skojarzenia z jakimiś najprzyjemniejszymi chwilami wakacji.

No dobrze, przynajmniej tak to działa u mnie. Dlatego gotów jestem ponieść ryzyko i w dodatku słono za to zapłacić.

Parę lat temu czytałem w "Guardianie" o masowym zatruciu ostrygami w luksusowej londyńskiej restauracji. Uderzyła mnie cena posiłku, którą goście zapłacili za dwudniową biegunkę: 130 funtów od łebka, nie licząc napojów. No cóż, ja za swoją hiszpańską dwudniówkę zapłaciłem jakieś dziesięć razy mniej. Ale jakkolwiek by liczyć, ostrygi w restauracji to nigdy nie jest tania opcja, tym bardziej że to raczej przystawka do głównego dania.

Chyba że jesteśmy w ostrygowym raju, takim jak Bretania. Tutaj kilogram ostryg prosto od hodowcy kupuje się za 3-4 euro. Wprawdzie ten kilogram to głównie muszle, które wyrzucamy, ale i tak za 4 euro mamy kilkanaście ostryg, z których możemy sobie zrobić królewską ucztę, za którą restauracja policzy sobie 130 funtów (a butelka przedniego białego wina to też tylko 3 euro, jesteśmy przecież we Francji).

Bez scyzoryka ani rusz

W dodatku mamy stuprocentową pewność co do pochodzenia małży. Pozostaje już tylko standardowy test, czy ostryga cieszy się pełnym zdrowiem (zjadamy je, niestety, nie tyle nawet surowe, ile literalnie żywe).

Test polega na opukaniu muszli. Jeśli ostryga jest żywa, muszla domknięta jest siłą jej mięśnia. Martwe małże wydają inny odgłos przy stukaniu (hodowca na życzenie może zademonstrować "zły odgłos", bo kilka odrzuconych osobników przeważnie ma gdzieś pod ręką).

Dwa kilo muszli, ze cztery cytryny i butelka białego wina to już w zasadzie wszystko, czego potrzebujemy do królewskiej kolacji dla dwojga. Jedynym problemem jest pootwieranie świeżo kupionych (i wciąż jeszcze żywych!) ostryg. Wymaga to pewnej zręczności i odpowiedniego noża.

Jako gadżeciarz za punkt honoru uważam robienie wszystkiego moim ukochanym scyzorykiem Victorinox (małe ostrze). Normalnym ludziom polecam jednak zainwestowanie kolejnych 3 euro w specjalistyczny nożyk: solidna, gruba rączka powinna mieć stosunkowo krótki, ale ostry nożyk.

Ostryga broni się przed drapieżnikami, udając kamień. To znaczy, że wyszukanie szpary, w którą trzeba wbić ten nożyk, wymaga dużej spostrzegawczości i pewnej wprawy. Człowiek, który to robi pierwszy raz w życiu, na pewno spudłuje.

Jeśli zrobimy to dobrze, ostrze wejdzie znacznie głębiej i stawia dużo mniejszy opór niż podczas pierwszych nieudanych prób. To moment, żeby zacząć powiększać szczelinę przez delikatne manewrowanie nożem, którym możemy trochę obracać, albo zacząć podważać skorupę.

Usłyszymy teraz syk wyrównywanego ciśnienia i nagle wypłynie z wnętrza muszli słona - krystalicznie czysta! - woda. Po prawidłowym otwarciu zostaje nam jedna muszla, na której nadal leży nasz przysmak, i druga pusta. Pustą wyrzucamy, muszlę z ostrygą układamy na dużym talerzu. W eleganckiej restauracji talerz będzie wyłożony pokruszonym lodem, na nasz użytek wystarczy, że ostrygi będą prosto z lodówki.

Kroimy cytryny tak, żeby łatwo było zaprawiać ostrygi sokiem, otwieramy wino - i już zasiadamy do kolacji. Jeśli nam bardzo zależy na elegancji, możemy wyjadać ostrygi z muszli specjalnym widelczykiem, ale podglądani przeze mnie Francuzi czy Amerykanie przeważnie się nie certolą - podnoszą muszlę do ust i wysysają zawartość.

Efekt "aromatu oceanicznej zatoki" najlepiej poczujemy, jeśli przyprawimy ostrygę tylko cytryną. Można jednak używać rozmaitych sosów, na przykład przyrządzić sobie majonez. W restauracji dostaniemy różne sosy, co najważniejsze: muszą być kwaśne, a więc albo na occie, albo na cytrynie, albo na jednym i drugim.

Grill też może być

Jak wiadomo, gdzie Polacy na wakacjach, tam musi być grill. Ostrygi z grilla będą doskonałą przystawką do ryby z grilla (a w Bretanii świeże ryby prosto od rybaka kupimy na targu). Po prostu dopchamy je w wolne miejsca na kratce. Nie będziemy już się męczyć z otwieraniem - same się otworzą z głośnym puknięciem.

Grillowanie nie zabija w smaku ostrygi tego "wyobrażenia spaceru nad zatoką o zachodzie słońca", o którym wyżej pisałem - po prostu dojdzie jeszcze jeden składnik i teraz będzie to wyobrażenie "ogniska nad zatoką". Też pycha!

Czy to surowe, czy to z grilla, ostrygi są niskokaloryczne. Nie naje się nimi nawet modelka na diecie, a co dopiero dziennikarz słusznych rozmiarów. Amerykanie mają na to rozwiązanie, które dla mnie jest kulinarnym barbarzyństwem: smażenie ostryg na głębokim tłuszczu w panierce. To jest bardzo popularne rozwiązanie w jadłodajniach w Seattle, które mają cennik na kieszeń dziennikarza. Ale zabija cały urok ostryg, dostajemy produkt o smaku panierki w głębokim tłuszczu.

W chińskich restauracjach (nigdy nie byłem w Chinach, ale czy to w Londynie, czy to w San Francisco, zawsze planuję choć jedną kolację w Chinatown) ostrygi podawane są smażone w jajku. Smakuje to lepiej od amerykańskiego "deep fried", ale i tak chińskie przyprawy odbierają ostrygom cały urok.

A może tak marudzę, bo po prostu ostrygi należy jeść tylko tam, gdzie przepyszne białe wino kosztuje 3 euro?



Więcej o:
Komentarze (14)
Jak smakują ostrygi w Bretanii
Zaloguj się
  • mathieu13006fr

    Oceniono 4 razy 4

    ostrygi nie tyle na "kilogramy" jak pisze autor, ale na "douzaine" (tuzin)

    oprocz miejscowosci nadmorskich czy to Normandia czy Bretania czy wybrzeze atlantyckie (Charente ale i dalej na poludnie az po basen arcachon na poludnie od Bordeaux), mozna oczywiscie kupic wszedzie, w duzych sklepach albo w wyspecjalizowanych; zatrucia zdarzaja sie bardzo rzadko - jak sie kupuje n nieznanego pochodzenia albo wlasnie "prosto od hodowcy" (ostrygi sie hoduje rowniez! glownie w morzu srodziemnym oklice wybrzeza francuskiego przy granicy z Hiszpania/Katalonia)

    bez ostryg nie ma stolu na swieta jak mowi sie bozenarodzeniowe czy na sylwestra, to taki sam obowiazkowy element w daniach jak w Polsce niesmiertelny karp :)

    zazwyczaj ostrygi to tylko entrée, przystawka. nie wypada wrecz "najesc sie" ostrygami choc jesli kto lubi to dlaczego nie tym bardziej ze jesli pominie sie aspekt wizualny - dla niektorych moze odpychajacy - jest to naprawde przysmak

    najlepsze jak pisze Autor, sa ostrygi bez niczego, ewentualnie z dodatkiem paru kropel cytryny, do tego swieze ciemne pieczywo z maslem z krysztalami (grubymi, tak by chrzescily pod zebami;) oceanicznej soli. Chociaz prawdziwi smakosze nie uzywaja cytryny - tylko octu winnego na eszalotkach, pysznosc!

    ostryga do zjedzenia w restauracji czy 'bistrot' jest podawana zawsze otwarta, jej swiezosc wystarczy sprawdzic bardzo prosto, nie tylko po niesamowitym morskim jodowym zapachu - dotknac widelczykiem czy nozem, musi sie skurczyc delikatnie znaczy ze jest zywa.... polyka sie najlepiej "siorbiac" ze skorupy i nie ma w tym nic zlego czy braku manier :)

    tak jak pisze autor, ostryga to samo zdrowie (swieza oczywiscie:) sa bardzo nisko kaloryczne a zawieraja niesamowite ilosci oligoelementow rzadko spotykanych w innych pokarmach

    potocznie uwaza sie ze ostrygi maja wybitne wlasciwosci jako.... afrodyzjak :))

    wina podaje sie do nich biale jak pisze autor typu Muscadet, czy biale Bourgogne albo tez biale Bordeaux, chociaz osobiscie uwazam ze najlepiej pasuja wina alzackie : gewurtztraminer przede wszystkim (niestety cena to nie 3 euro.... nawet w sklepie butelka nie kosztuje mniej jak 8-10 euro czyli w restauracji od 25E wzwyz) ale jak juz to warto sie skusic, polecam

    autorowi dziekuje za przesympatyczny artykul i czekam na dlasze!

  • eses2

    Oceniono 2 razy 2

    Północna Bretania - to przede wszystkim miasto Cancale i okolice jesli chodzi o ostrygi (tutejsze ostrygi preferował Ludwik XiV). Ale nie mniej swietne sa te z rejonu Marennes-Oléron w zlewisku Charente.
    Dobre ostrygi nawet w Paryzu mozna zjesc o wiele taniej niz za 140 euro - zjadam je te tam zawsze ile tylko moge - najchetniej jadlbym je 3 razy dziennie. Polecam male knajpy, gdzie mozna zjesc ostrygi "na szybko", z lamka szampana nawet w czasie lunchu.
    Warto byloby tez napisac jakich ostryg szukac, jest kilka popularnych i dobrych ktore kosztują "grosze" :-), warto tez napisac o oznaczeniach rozmiarów ostryg bo tak naprawde to takze decyduje o cenie.
    I oczywiscie zadnych sosów - absolutnie, tylko troche cytryny. Niebo w gębie.

  • mathieu13006fr

    Oceniono 1 raz 1

    a co do rozmiarow ostryg to jest taka klasyfikacja rozmiaru : od zero do 5, zero to najmniejsze à 5 najwieksze przy czym najbardziej popularne to 2 albo 3 i takie polecam tym bardziej ze sa najbardziej popularne

  • arturpio

    0

    W Polsce

    Ostrygi w ciaglej sprzedazy ma Auchan. Sa to zwykle "Marenne Oleron", raczej male (numer 3 czy 4...), spedzily duzo czasu w koszyku, dlugo podrozowaly, sa zestresowane, wytrzesione, zmeczone, powywracane, stracily sok, niektore czasem sa prawie wyschniete. No ale, nie narzekajmy : sa, co jest ich podstawowa zaleta. Pozwala to delektowac sie od czasu do czasu przysmakiem ktory byl dobrze znany naszym (przedwojennym) prababciom, i ktory znow wraca na wspolczesne polskie stoly.

    Smacznego !

  • arturpio

    0

    Pozostaje szczegolny gatunek ostryg : ostrygi "plaskie", zwane "belon" (w Bretanii) albo "gravette" (nad basenem Arcachon). Sa to ostrygi oryginalne, europejskie. Kiedys w Europie istnialy tylko one, az do 1920 roku, gdy zostaly zaatakowane przez pasozyta nazwanego "Bonamia ostreae". Hodowle zostaly zdiesiatkowane, na miejsce ostryg europejskich "plaskich", okraglych, wprowadzono ostryge "portugalska", ktorej skorupa jest podluzna i grubsza, dlatego nazywana "wklesla". To wlasnie ona byla powszechna w handlu az do lat 1970, gdy nowa choroba, wirus z Azji, znowu zdziesiatkowal europejskie hodowle. Sprowadzono wiec nowy, odporny na tego wirusa gatunek, tym razem z Japonii. Byl on powszechnie hodowany do ostatnich lat, gdy to nowy wirus zaczal powodowac umieranie malutkich dzieci-ostryg, majacych zaledwie 1 rok. Ostatnio, do 90% malych ostryg umiera, co powoduje po latach zmniejszenie produkcji. Aktualnie jest kryzys, naukowcy szukaja nowego gatunku odpornego na te nowa chorobe, krzyzujac ostrygi portugalskie, japonskie i amerykanskie. Jak co, ceny szybuja w gore, jako ze podaz sie zmniejsza.

    Uwaga: gdy mowimy o "chorobach", to sa choroby ostryg, nie ludzi. Ani szkodniki ani wirusy ostrygowe nie sa przenoszone na ludzi, nie mozemy sie nimi zarazic.

    Ostrygi "plaskie" sa tez znowu hodowane, ale jest ich mniej, sa trudniejsze w hodowli, delikatniejsze i dlatego za rzadkie i znacznie drozsze. Sa za to smaczniejsze - maja mniej "wodnisty" smak, sa bardziej "miesne", z nuta tranu i orzecha. Poszukiwane przez smakoszy, ktorych na nie stac...

  • arturpio

    0

    "jakich ostryg szukac"

    Generalnie mowiac, sa 2 rodzaje ostryg : "wklesle" i "plaskie".

    "Wklesle" dziela sie na "chude" ("fines") i "specialne" ("speciales"). Oba rodzaje spedzaja najpierw kilka lat w instalacjach zbudowanych w pelnym morzu a nastepnie dojrzewaja w basenach nadmorskich gdzie miesza sie woda slodka i slona. Roznica miedzy nimi polega na kolorze, konsystencji ciala i smaku.

    "Chude" sa przezroczysto-zielonkawe, czasem blekitne. Kolor zawdzieczaja aldze ktora wydziela pigment niebieski ktory osadza sie na ostrydze. Takie sa "marennes", "cancales", "arcachon" - odchudzone, wychowane w zimnej, niezbyt bogatej w mikroorganizmy wodzie. Maja one smak "morski", jodowy.

    "Specialne" maja wyglad bardziej "tlusty", chociaz nie chodzi tu o "tluszcz" (bo go nie maja), ale o gestosc i mase ciala, ktore jest bardziej brazowawe, nieprzezroczyste, bardziej masywne. Pochodza z wody cieplejszej, bogatszej w rozmaite mikroorganizmy ktore im sluza za pozywienie. Po prostu - maja wiecej masy ciala. Maja tez bardziej gleboki, ostrygowy smak, czasem z nuta orzechowa.

    Oba rodzaje staja sie bialawe w okresie rozrodczym, czyli na poczatku lata. Gdy temperatura wody przekracza 10°C, ostrygi zaczynaja intensywnie produkowac gamety, co powoduje ze ich skorupa wypelnia sie bialawa substancja, mowi sie ze ostryga "grubieje". Gdy temperatura wody podnosi sie do 18°C, ostryga wypuszcza swoje "mleko" - miliony zarodkow ktore osadzaja sie po mniej wiecej 3 tygodniach na wszelkich czystych, podwodnych kamieniach i daja poczatek nowym ostrygom.

    W tym czasie wiele osob nie chce jesc ostryg mowiac ze sa one "zbyt tluste" ale nie chodzi tu o "tluszcz", a o wyglad ktory zniecheca wiele osob.

    Kiedys jadlo sie ostrygi tylko w miesiacach ktorych nazwa w jezyku francuskim zawierala litere "r" : np. septembRe (wrzesien), "octobRe" (pazdziernik), itd., az do "avRil" (kwiecien). Od maja do sierpnia (aout - nie ma "R"), ostryg sie nie jadlo. Te miesiace odpowiadaja rowniez okresowi gdy ostrygi sie rozmnazaja : na poczatki sa za "mleczne", potem, gdy wypuszcza swoje "mleko", wycienczone, sa bardzo chude, zostaje ich w skorupce bardzo malo. We wrzesniu, gdy sie juz troche odzywia, odbuduja cialo, jest znowu co jesc. Poza tym, ostrygi kiedys byly transportowane do Paryza na lodzie, wozami konnymi, co moglo dlugo trwac - tygodniami! W lecie lod szybko sie topil, ostrygi umieraly, co moglo prowadzic do zatruc. Niedelikatni handlarze wprowadzili wiec mode na polewanie ich octem, co zabijalo, pokrywalo (ewentualny) zly zapach... Dzisiaj te czasy sie skonczyly: ostrygi transportuje sie ciezarowkami - chlodniami, w kontrolowanej temperaturze, w 24 godziny. Nie maja wiec czasu umrzec, mozna je jesc przez caly rok. No ale tradycja jest tradycja, zwyczaj pozostaje : w lecie, poza smakoszami ktorzy nie moga bez nich zyc, nikt ostryg nie jje.

  • arturpio

    0

    Co do przyprawiania ostryg to jest zasada "im mniej tym lepiej". Kropla cytryny... jeszcze mniejsza kropelka octu (winnego !) z szalotka... Smakosz nie dodaje nic, jako ze smak ostrygi sam w sobie jest calkowicie samowystarczajacy, tak delikatny ze cokolwiek innego go zakryje, zmieni. Dlatego tez ostrygi sie jje na SAMYM POCZATKU, przed wszelkimi innymi daniami (w tym kawior!). Podanie ostrygi po czymkolwiek innym powoduje ze traci sie jej aromat i smak.

    "Ostrygi z grilla" - probowalem. Nie ma to zadnej zalety... Ostryga jest za delikatna aby sama w sobie po podgrzaniu dala jakis smak. Rezultatem jest tylko "ciepla slona woda"... Mozna tak przygotowywac malze, ktore maja po lekkim podgrzaniu doskonaly, wyrazisty smak, ale nie ostrygi.

    Za to, rzeczywiscie, sa specjalne dania, gdy ostrygi najpierw sie oproznia, podgotowywuje z winem i poszatkowana szalotka, przyprawami. Istnieja rozne przepisy. Ale to jest wiecej pracy i przygotowywania niz "po prostu z grilla". Doskonale sa np. "ostrygi zapiekane z szampanem", no ale to jest inny temat.

    "smażenie ostryg na głębokim tłuszczu w panierce" - nie, calkowicie sie zgadzam, oczywiscie "nie". Po co?

    Wino : gewurtz jest dla mnie za mocny... uwaga jeszcze raz : ostryga to bardzo delikatne zwierze, a wiec i z winem powoli, pomalu... Oczywiscie, musi byc biale, ale lekkie. Polecenia godne sa Bordeaux "Graves" albo "Entre Deux Mers" (blanc).

    Ciekawostka

    W regionie Bordeaux serwuje sie ostrygi z podsmazanymi cienkimi kielbaskami (najlepiej z grilla!). Nie wiem dlaczego i co w tym "lepszego", no ale oni tam tak uwazaja ze "nalezy"... (co zwyczaj... nie dyskutujemy!)

  • arturpio

    0

    "ostrygi będą prosto z lodówki"

    Ostryg sie nie mrozi, nie zamraza! Ostrygi to zywe zwierzaki, a wiec w temperaturze ponizej 0°C - zamarzaja. No, moze troche mniej niz 0°C, bo sa wypelnione slona woda, ale nie nalezy probowac. Tylko amerykanie, z ich obsesjami i wymogami sanitarnymi, transportuja ostrygi w zamrazarkach. A ostryga, jesli zamarznie, to umiera, co powoduje ze traci smak. Zawsze mnie to szokowalo, jako ze amerykanie maja wspaniale ostrygi, zwlaszcza te od strony atlantyku, Boston itd., ale dlatego ze transportuje je zamrozone w chlodniach, to w NY jedza rozmrozona "posniegowa", slona wode, bez smaku. No ale to amerykanskie zwyczaje i amerykanski smak...

    W rzeczywistosci, ostrygi sa "tresowane". W czasie hodowli przygotowywuje sie je do transportu i zycia w zamknieciu. Od czasu do czasu hodowca wyciaga je z wody i potrzasa we wszystkie strony, pozostawiajac poza woda. Ostrygi ucza sie wowczas ze gdy nastepuja wstrzasy, nalezy sie zamknac aby nie stracic plynow fizjologicznych, nie wyschnac, i czekac na powrot wody. Poza tym, ostrygi naturalnie zyja na skalach na brzegach oceanow, gdzie sa przyplywy i odplywy. Naturalnym dla nich jest wiec brak wody przez pol dnia, w czasie odplywu. Umieja sie wiec zamknac i poczekac. Dlatego, gdy definitywnie sie je wyciaga z wody, wsadza do koszykow (na plasko!), to one sie zamykaja, jak zwykle, i czekaja z nadzieja ze wroca z powrotem do wody. Co, niestety dla nich, nie nastepuje, jako ze koncza na naszych talerzach...

    W lodowce mozna je trzymac, ale w temperaturze lekko powyzej 0°C, tak aby nie zamarzly, i nie wiecej niz 5°C. Powoduje to spowolnienie ich tempa zyciowego i hamuje rowniez rozwoj ewentualnych bakterii. Musza lezec poukladane na plasko, jako ze od czasu do czasu, gdy jest ciemno i spokoj, to sie lekko otwieraja, i jesli sa ulozone pionowo, to natychmiast traca plyny fizjologiczne, wysuszaja sie i umieraja. Ulozone na plasko, w chlodzie i spokoju, moga trwac dluzszy czas, nawet do 2 tygodni.

  • arturpio

    0

    "Ale w brudnej ostrygi akumulują trucizny"

    Niedokladnie... Oczywiscie ze moga zdarzyc sie jakies "trucizny", czyli np. metale ciezkie, ale jesli by to byla "trucizna", to ostryga by sama umarla...

    Hodowcy bardzo uwazaja, chronia baseny przed jakimkolwiek zatruciem czy zanieczyszczeniem, poza tym sa wciaz, systematycznie i bardzo dokladnie kontrolowani. Chodzi tu raczej o niektore mikro-algi naturalnie zyjace w wodzie morskiej, ktore dla ostrygi sa absolutnie nieszkodliwe, ale ktore sa nosnikami pewnych substancji drazniacych dla czlowieka. Gdy znajda sie one w naszym ukladzie pokarmowym, powoduja biegunke, uciazliwa i nieprzyjemna, ale niegrozna dla zdrowia.

    "Test polega na opukaniu muszli. Jeśli ostryga jest żywa" (...)

    Tu raczej chodzi o to czy ostryga jest pelna czy pusta. Moga zdarzyc sie skorupy puste, jeszcze sklejone, zamkniete, ale juz puste w srodku. Sprzedawca chcac uniknac nieprzyjemnosci i posadzenia o nieuczciwosc, bada czy ostryga jest pelna. Ale "pelna" nie znaczy ze "zywa"... W srodku moze byc brudna woda. W zadnym wypadku nie nalezy probowac zjesc ostrygi ktora jest martwa. Zreszta, jest to (prawie) niemozliwe, bo ostryga bedaca zwierzeciem delikatnym i narazonym, gdy umiera natychmiast jest rozkladana przez bakterie znajdujace sie w wodzie morskiej co powoduje bardzo charakterystyczny, nieprzyjemny, odrazajacy zapach, uniemozliwiajacy wlozenie jej do ust. Czuc na kilometr! Nie wyobrazam sobie "zatrucia pokarmowego" ostryga, bo jedzac sprawdzamy kazda czy jest zywa, a jesli jest, to nie moze byc "zatruta". No a martwej nikt nie wlozy do ust, tak ja czuc!

    Jjemy wiec TYLKO ostrygi ABSOLUTNIE ZYWE. Tzn. - "ruszajace sie"! Test polega na delikatnym musnieciu falbanki ostrygi widelczykiem lub nozem, lub opuszczeniu na jej brzeg kropli kwasu cytrynowego. Jesli ostryga sie skurczy, zareaguje, to znaczy ze jest zywa i ze mozemy ja "siorbnac". Siorbnac i pogryzsc, a nie polykac "z zamknietymi oczami". Ostryga ma smak i ten smak musi sie nam rozejsc w buzi, a jest to mozliwe tylko gdy ja, tak jak wszystkie inne dania, dokladnie pogryziemy!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX