Kabanos - tylko niepastowany

To nasza gwarantowana tradycyjna specjalność. Jak kupić prawdziwą, suchą polską kiełbaskę i nie nabrać się na podróbki?
W końcu wygraliśmy z Niemcami. Nie, nie w piłkę nożną, bo to - jak wiadomo - jak dotąd jest niemożliwe. Niedawno wygraliśmy unijny bój o kabanosa. Niemcy (a także Czesi i Austriacy, którzy też, choć w mniejszym stopniu, zgłaszali zażalenia) obejdą się smakiem. Na naszych kabanosach już pojawiło się żółto-niebieskie logo z gwiazdkami i napisem "Gwarantowana Tradycyjna Specjalność". I dobrze, bo polskie suche kiełbaski są naprawdę świetne, choć zdarzają się i podróby, czyli kabanosy pastowane. Jak nie nabrać się w sklepie?

Pamiętacie, jak Pawlak pomalował świnię, żeby udawała dzika, chodził po lesie i mówił: "A kto mnie zabroni z pastowanym kabanem po lesie spacerować?". Właśnie. Słowo kabanos pochodzi od tureckiego słowa "kaban", czyli świnia. Na terenach XIX-wiecznej Polski i Litwy mianem "kabana" lub - zdrobniale - "kabanka" określano młodego wieprza, którego mięso było nietłuste, soczyste i delikatne. Prawdziwy kabanos, ten z certyfikatem unijnym, powinien być więc zrobiony z wieprzowiny.

Mitem jest, że ten rodzaj kiełbasy produkuje się z koniny. W Polsce "tradycja" jedzenia koniny narodziła się w czasach komunizmu, kiedy to z braku laku mortadela udawała szynkę, szara tektura - papier toaletowy, a konina - wieprzowinę.

Aby polski kabanos mógł nosić logo unijne, powinien być produkowany przy użyciu tradycyjnych surowców, charakteryzować się tradycyjnym składem, sposobem produkcji lub przetwarzania. Oprócz tego kabanos niepastowany musi spełniać wiele warunków.

Wygląd. Długie i cienkie batony suchej kiełbasy odkręcone z jednej strony i równomiernie pomarszczone. Batony są złożone na pół, w przegięciu mają ślad po odwieszeniu (charakterystyczne spłaszczenie na końcach). Zbyt grube, napuchnięte, niedostatecznie wysuszone, zakończone parówkowato albo zawiązane w supełek - odpadają.

Kolor. Ciemnoczerwony z odcieniem wiśniowym. W przekroju ukośnym powinny być widoczne ciemnoczerwone kawałki mięsa oraz jasnokremowe kawałki tłuszczu. Kabanosy różowe, jasnobeżowe, papkowate, przypominające mortadelę? Podróba.

Powierzchnia. Gładka, sucha i równomiernie pomarszczona. Kabanos to sucha kiełbasa, czyli taka, która składa się z wysuszonego mięsa, z którego odparowano wodę. Na dobrych kabanosach znajdziemy informacje, np.: sporządzono z 147 g na 100 g produktu. Im więcej mięsa, tym lepiej. "Kabanosy" mokre, płaczące, soczyste, napchane wodą? Do śmieci.

Smak. Kabanosy cechuje wyraźnie wyczuwalny smak wędzonego, peklowanego mięsa wieprzowego, a także lekki posmak kminku i pieprzu.

Skład. Czytajmy informacje na opakowaniu! Wielokrotnie widziałam kabanosy z tzw. MOM-em, czyli mięsem oddzielonym mechanicznie. To de facto mieszanina skór, pazurków i kuperków. Jeśli kupujemy te w paczce, warto sprawdzić zawartość białka - powie nam, ile w kabanosach jest prawdziwego mięsa. Białka powinno być nie mniej niż 15 proc., czyli 15 gramów w 100 gramach. Soli w kabanosach niepastowanych będzie nie więcej niż 3,5 g w 100 g. Inne przyprawy? Pieprz, gałka muszkatołowa, sól, odrobina cukru.

Prawdziwe kabanosy tak jak czekolada powinny "trzaskać", gdy się je przełamuje, i "strzelać" pod zębami. Jest to efekt kruchości mięsa i odpowiedniego przygotowania, w szczególności suszenia i wędzenia w dymie bukowym. A co z kabanosami pastowanymi? Drobiowo-wieprzowymi, z kurczaka, z indyka, z łososia, z MOM-u? Nadal je znajdziemy w sklepie, ale one nigdy nie będą z dumą nosić unijnego znaczka. Tylko od naszego chłopskiego rozumu zależy, czy chcemy z pastowanym, czy niepastowanym kabanosem do domu spacerować.

Więcej o:
POPULARNE
NAJNOWSZE
Komentarze (27)
Kabanos - tylko niepastowany
Zaloguj się
  • Oceniono 2 razy 2

    Ciezko mi uwieżyć w ten artykuł poniewaz to XVII wieczna polska nie jadła koniny ale w wczesniejszych wiekach gościła ona na polskich stołach. i zawsze bede stał na straży tego ze lepszego kabanosa jak z koniny w życiu nie jadłem. Sam produkuje kabanosy wieprzowe, wołowe z dzika ale na 4 rodzaje jakie wisza w chłodni znika tylko z koniny. Zapraszam do skosztowania naszych wyrobów mozna zamowić telefonicznie 503199466

    Pozdrawiam
    Grzegorz Schabinski

  • jolsoko

    Oceniono 1 raz -1

    A teraz mamy kabanosy sojowe. Niestety nie każdemu soja służy, wielu po prostu truje. Człowiek kuopując wędlinę nie zdaje sobie sprawy że to wędlina wegetariańska ze sztucznymj mięsnym smakiem. Z tych kupnych kabanosów mogę polecić produkty z lidla i ostatni smakowały mi również te: www.tarczynski.pl/pl/produkty/kabanosy-exclusive

  • Jan Gramczyk

    0

    no to maestro chyba jest niepasteryzowany w każydm razie bez E na bank, al enie wiem co to znaczy

  • rat_canals

    Oceniono 3 razy 3

    pani Bosacka moze pani wyjasni coz to jest ten kabanos pastowany i kiedy to jedlismy konine udajaca wieprzowine bo zyjac juz dosyc dlugo za nic nie moge sobie tego przypomniec.
    z gory dziekuje za szybka i wyczerpujaca odpowiedz

  • Gość: GT

    Oceniono 3 razy -1

    To nie jest "jakas pani Kasia" tylko autorka jednego z najlepszych programow TV na temat zywnosci. Nie jest ona typowym dziennikarzem internetowym bez przygotowania merytorycznego.

  • milagmunden

    0

    @anders76
    Swinskich uszu nigdy w sklepach nie widzialam.Tak samo ryjow,a w Austrii to tradycja ktoregos tam grudnia.

  • rraleighh

    Oceniono 1 raz -1

    @gruszkasia
    Kawy nie było, przynajmniej w latach 80-tych, bo wcześniej nie pamiętam. Nie jest to żaden wymysł, tylko fakt, zresztą mający banalne uzasadnienie. Otóż, kawy w zasadzie w imperium radzieckim nie produkowano, poza Gruzją, tak więc deficyt dotyczył nie tylko naszego kraju. Jesli dawalo się ją kupić od naiwnego producenta za ruble transferowe, to być może na chwilę pojawiała się w sklepach, ale przynajmniej w moim domu kawa to było dobro wysoce deficytowe i pochodziła w całości z prywatnego 'importu'. Miedzy innymi moj ojciec przywozil wspomniana kawe gruzinska z Moskwy, zielona w ziarnach i osobiscie ja palil w specjalnie skontruowanej maszynce (jest inzynierem :).

  • wuzuwela

    Oceniono 3 razy 3

    @gruszkasia
    piszą to szczyle i siksy(inaczej takich nieuków nie nazwać) co najwyżej mające po kilka lat u schyłku PRL-u przy tym czerpią tę "wiedzę" jeden od drugiego lub polityków z wiadomym nakłonem,niestety coraz mniej kadrów nie zmanipulowanych i co najważniejsze znających rzetelnie historię Polski(nie piszę;swojego kraju ,bo różnie z tym bywa),chociarz w ich obronie przemawia to że coraz trudniej dostać prawdziwa informacje na temat tamtych czasów,no ale to nie tłumaczy lenistwa czy zwykłego olewnictwa,pohujizma itp..

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX