Lody, czekolada i sok pomarańczowy... z mięsa?

Bycie ortodoksyjnym wegetarianinem wymaga nieustannej czujności. Dalece nie wystarczy omijać pepperoni w pizzach. Mięso - czy też produkty pochodzenia zwierzęcego - wciskają się wszędzie
Sztandarowym przykładem jest żelatyna produkowana przemysłowo ze skóry i kości zwierzęcych, która niejednemu ortodoksyjnemu roślinożercy nie pozwala połakomić się na kolorowe misie-żelki, ciągutki, żelkowe owoce, galaretki, niektóre desery. Ot, żeby daleko nie szukać, nasz swojski jogurt brzoskwiniowy wśród substancji zagęszczających, obok mączki chleba świętojańskiego, gumy guar i pektyny zawiera również - a jakże! - żelatynę wieprzową.

Ale żelatyna to ledwie wierzchołek góry lodowej. Czy dacie wiarę, że wegetarianie zmuszeni są unikać nawet tak zdawałoby się niewinnych produktów jak sok pomarańczowy czy piwo?

Skąd o tym wiem? Moja najstarsza latorośl od najmłodszych lat konsekwentnie odmawiała spożywania mięsa. Na początku można było sobie z tym poradzić: ugotowaną pierś kurczaka czy paróweczkę wystarczyło pociągnąć z góry cienką warstwą serka homogenizowanego (najlepiej o smaku waniliowym, tak, właśnie!).

Etykiety pod lupą

Dość szybko jednak dziecko odkryło podstęp i stało się ekspertem w tropieniu produktów mięsnych tam, gdzie się tego najmniej spodziewacie. Wyposażony w lupkę młody odcyfrowuje etykiety pisane nawet najdrobniejszym drukiem. W ciągu swego 15-letniego życia zdołał sporządzić imponującą listę produktów zakazanych.

* Na pierwszy ogień na jego czarnej liście wylądowały czerwone lizaki, cukierki (m.in. ukochane dotąd smarties), truskawkowe jogurty i wszystkie produkty barwione koszenilą, czyli E120. Ten intensywny czerwony barwnik otrzymywany jest bowiem z wysuszonych i zmielonych pancerzyków czerwców kaktusowych (Dactylopis cactus) - owadów z rzędu pluskwiaków. Smacznego.

* Czerwoną kartkę dostały też pastylki miętowe sprzedawane w zgrabnych, metalowych pudełeczkach - altoidsy. Tym razem nie za czerwień (jak na miętusy przystało, są białe), ale za zawartość żelatyny, która zapewnia im zwartą konsystencję.

* Ciosem prosto w serce okazało się odkrycie, że nie każda czekolada jest bezmięsna. Rzecz w emulgatorach używanych w produkcji - część bywa pochodzenia roślinnego, część zwierzęcego, a nie sposób stwierdzić, na co się trafi. Ortodoksyjni nie sięgają więc po czekoladę w ogóle. Z podobnych względów trefne okazały się lody wielu producentów. Czasem z uwagi na użyte emulgatory, czasem barwniki, niekiedy zagęszczacze czy stabilizatory.

* Parmezan (i wiele innych serów) zawiera z kolei podpuszczkę, czyli enzym ścinający zawartą w mleku kazeinę i wspomagający dojrzewanie sera. Otrzymuje się go ze śluzówki żołądka młodych cieląt (tych, które karmione są jeszcze mlekiem matki). Część twardych serów żółtych produkowana jest przy użyciu podpuszczki syntetycznej, ale wyśledzenie, które należą do jakiej grupy, to już wyższa szkoła jazdy. Generalnie obowiązuje zasada - im tańszy ser, tym większa szansa, że nadaje się dla wegetarian. Z polskich producentów podpuszczkę syntetyczną stosują np. Mlekovita, Ostrowia i TSM.

* Guma do żucia: jeśli na opakowaniu wyczytacie w składzie lanolinę, glicerynę czy kwas stearynowy (a wyczytacie na większości sprzedawanych u nas gum), lepiej dajcie sobie spokój. Równie dobrze moglibyście dać sobie dyspensę i sięgnąć po dobrze wysmażony stek. Wszystkie te trzy składniki produkuje się z tłuszczu zwierzęcego.

* Sos Worcestershire - fantastyczny sos o korzennym posmaku - ma w swoim składzie śledziki anchois (jako godny następca sosu garum produkowanego w starożytnej Grecji ze sfermentowanych ryb). Ten, kto bez Worcestershire nie wyobraża sobie sałatki czy krwawej Mary, niech zada sobie trud wyśledzenia (rzadkiej w handlu) odmiany wegetariańskiej (np. Henderson's Relish) albo przerzuci się na sos sojowy lub grzybowy.

Na koniec zostawiłam prawdziwe rewelacje. Pewnie wiecie, że pomarańczowy soczek Minute Maid, a także sporo innych podobnych soków jest wzbogaconych w witaminy, między innymi uczciwą dawkę witaminy D3. No rewelacja! Ale zaraz, zaraz, czy nie zastanawiało was, skąd w pomarańczach witamina D3? Z owczego tłuszczu albo rybiej wątroby. Niestety.

Moje ukochane piwo Guinness na listę wciągnęłam już sama. Podobnie jak kilka innych gatunków piwa w procesie klaryfikacji wykorzystuje karuk - klej otrzymywany z wysuszonych pęcherzy rybnych. Do samego piwa trafiają naprawdę śladowe ilości karuku, ale jednak - nie można przecież zabić tylko "trochę" zwierzęcia?

Więcej o:
Komentarze (41)
Lody, czekolada i sok pomarańczowy... z mięsa?
Zaloguj się
  • fla

    Oceniono 10 razy 8

    Ten artykuł jest chyba tłumaczeniem artykułu z jakiegoś amerykańskiego czasopisma. Minute Maid u nas sprzedaje się pod nazwą Cappy.
    Czy takie kalki artykułów bez podania źródła są w ogóle dopuszczalne?

  • Gość: Zenon Bombalina

    Oceniono 6 razy 4

    Dla mnie wegetarianizm jest wyborem moralnym.
    Ale nie czytam wszystkich etykiet co do składnika, po prostu unikam jedzenia mięsa, ryb i ich przetworów. Tak samo jak kupowania przedmiotów ze skóry zwierzęcej.
    I nie mam wyrzutów sumienia, jak w jakiejś potrawie zaplącze się znikoma ilość żelatyny czy w kupionym plecaku z syntetycznej Cordury jakiś pasek okaże się być podszyty skórą cielęcą.
    Tak samo jak będąc zaproszonym na bardzo ważną uroczystość, powiedzmy przez rodziców dziewczyny o której rękę się staram, nie wypytywałbym czy grzybowa jest na mięsie czy na kostce warzywnej. Choć zapewne schabowego grzecznie bym odmówił.
    Po prostu - konsekwentnie ale bez przegięć.

  • pamejudd

    Oceniono 8 razy 4

    Zastanawiam sie, skad autorka zerznela to artykulidlo. O ile sie orientuje, Minute Maid nie jest popularnym w Polsce sokiem (o ile w ogole jest dostepny).

  • tereska77

    Oceniono 14 razy 4

    GO VEGAN !

  • Gość: Bazia

    Oceniono 14 razy 4

    To weganie nie jedzą produktów zwierzęcych i odzwierzęcych. Niestety wegetarianie nie są na tyle silni.

    Jeśli chodzi o gadki szmatki mięsożerców to niestety, ale chyba nie jesteście w stanie wymyślić już żadnego oryginalnego żarciku ani porzekadła :)

  • laux

    Oceniono 5 razy 3

    @ Wiedźminka
    Zaprzestanie jedzenia, unicestwienie się i namawianie zwierząt mięsożernych do przejścia na wegetarianizm wegetarianie pozostawiają Tobie, bo najwyraźniej jesteś od nich bez porównania wrażliwsza i subtelniejsza. Powodzenia! :)

  • shigella

    Oceniono 7 razy 3

    Jesli ktos bardzo obawia sie dodatkow 'miesnych' niech zwraca uwage na certyfikat koszernosci na produktach mlecznych.
    Produkuje sie je pod scisla kontrola i nie beda zawieraly koszenili, podpuszczki, zelatyny czy innych dodatkow pochodzacych z miesa.
    Niestety w Polsce niewiele sklepow je oferuje, ale warto sie rozejrzec

  • trzeciekontozapasowe

    Oceniono 5 razy 3

    Jak się już coś pisze, to wypada wiedzieć o czym się pisze. Sos garum nie miał nic wspólnego z Grecją, wprost przeciwnie. Jest to wynalazek rzymski, praktycznie podstawa codziennej kuchni mieszkańców imperium cezarów. Sfermentowane wnętrzności rybne to była prawdopodobnie (!) jego osnowa, ale było tam też wiele innych ingrediencji - w zależności od warunków lokalnych. Piszę: prawdopodobnie, bo, jak obecnie receptura coca-coli, tak w czasach rzymskich receptura garum była ściśle chronioną tajemnicą producentów, którzy się dorabiali na nim ogromnych fortun :)

  • ritsuko

    Oceniono 4 razy 2

    SUL, a nie wpadło Ci do głowy, że istnieją też lakto- i laktoowowegetarianie? Tak, to wciąż wegetarianie...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX