Na rozgrzewkę po sankach

Pikantne przyprawy jak curry czy imbir mają właściwości rozgrzewające. Pamiętajmy, aby wprowadzać je do diety dzieci stopniowo i z umiarem.
Uwielbiamy zimowe spacery, takie z lepieniem bałwana, bitwą na śnieżki i uroczystym zrobieniem orła w śniegu (chociaż to z reguły bywa ostatnim punktem spaceru, bo wiadomo, że po orle to już na pewno wszystko jest mokre). Na taki spacer, jeśli jest naprawdę zimno zabieramy ze sobą w termosie gorący napój imbirowy, który rozgrzeje w największy nawet mróz. Plastry imbiru zalewam wrzątkiem, a gdy troszkę przestygnie dodaję sok z cytryny i miód do smaku. Ważne, aby nie dodawać miodu od razu, bo wrzątek niszczy wszystko to, co zdrowe w miodzie. Ciepły napój wlewam do termosu. I najważniejsze: im dłużej plastry imbiru pozostają w płynie, tym mocniejszy i ostrzejszy jest napar. Ja wyciągam plasterki po około 3 minutach. Jeśli się je zostawi w termosie, napój będzie baaardzo mocny, na pewno za ostry dla dzieci (chociaż znam amatorów takiej pikanterii).

Tolerancja na ostre, rozgrzewające smaki to kwestia przyzwyczajenia. Jeśli w domu jada się pikantnie, to dzieci chętnie będą jadły zdecydowanie przyprawione potrawy. Do tej pory pamiętam odwiedziny u Hinduskich przyjaciół w Nowym Jorku - ich dzieci jadły curry, od którego mnie łzy ciekły po policzkach.

Oczywiście, nic na siłę. Pikantne przyprawy wprowadzajmy do naszej i dzieci diety małymi krokami. Na początek wystarczy szczypta curry, w której skład wchodzi m.in. mielony imbir, gorczyca, cynamon, goździki, gałka muszkatołowa i anyż, czyli wszystko to, co rozgrzewa. W makaronie stir-fry możesz zmniejszyć ilość imbiru, chociaż brązowy cukier i sos ostrygowy dają słodycz, która powinna dzieciom odpowiadać - Julia uwielbia ten makaron, a co najważniejsze - wspaniale się w nim przemyca szpinak, który u mnie w domu nie cieszy się popularnością, a smażony jest nie do rozpoznania (przynajmniej dla Julki). A pudding, do którego jeszcze niedawno podchodziłam lekceważąco, twierdząc że tradycyjny deser angielski nie może być dobry, jest hitem. Anglikom zwracam honor, a pudding robię zawsze, kiedy mamy ochotę na coś pysznego. Raczej unikam pieczywa tostowego, które często występuje w przepisach na puddingi. Zamiast niego używam chałki, ciasta drożdżowego lub zwykłej bułki. Ostatnio w moim supermarkecie odkryłam słodkawy holenderski chleb z rodzynkami, który fantastycznie sprawdza się w puddingu. Do tego dżem: jeśli nie imbirowy, to może być pomarańczowy, albo każdy inny, ulubiony. Pudding najpyszniejszy jest na ciepło, Anglicy polewają go jeszcze sosem waniliowym, ale ja uważam, że taka ilość śmietanki to i tak już dekadencja!

Pudding imbirowy

10 plastrów chałki, słodkiej bułki, ciasta drożdżowego lub pieczywa tostowego

10 czubatych łyżeczek dżemu imbirowego, pomarańczowo-imbirowego lub morelowego

80 g masła

4 łyżki rodzynek

1 jajko

4 żółtka

3 łyżki cukru białego

400 ml śmietanki 30 proc.

300 ml mleka 3,2 proc.

1 łyżeczka mielonego imbiru

2 łyżki brązowego cukru trzcinowego

Naczynie do zapiekania (w naczyniu powinno się zmieścić trochę ponad litr płynu) wysmaruj częścią masła (masło podziel na 3 części, będzie jeszcze potrzebne do smarowania kromek i reszta do ułożenia na puddingu).

Kromki chałki posmaruj masłem, na każdej połóż łyżeczkę dżemu, rozsmaruj i złóż po dwie kromki razem w kanapki. Każdą kanapkę przekrój ukośnie na pół i ułóż w naczyniu przecięciem do dołu. Posyp rodzynkami.

W dużej misce roztrzep jajko i żółtka z cukrem, dodaj mleko i śmietankę i dokładnie wymieszaj. Masą zalej przygotowaną chałkę i odstaw na 15 minut, aby dobrze nasiąkła.

Wystające części bułki posmaruj masłem i posyp imbirem wymieszanym z brązowym cukrem. Wstaw do piekarnika rozgrzanego do 170 st. C. Piecz przez 45 minut na złotobrązowy kolor.

Zupa ze słodkich ziemniaków i marchewki

50 dag słodkich ziemniaków (można zastąpić dynią)

30 dag marchwi (ok. 3 sztuki)

2 łodygi selera naciowego

1 cebula

1 ząbek czosnku

1 cm korzenia imbiru

1/2 łyżeczki curry

1/2 litra rosołu

oliwa

kolendra

sól

pieprz

Marchewkę i słodkie ziemniaki obierz, umyj i pokrój marchew w plasterki, a ziemniaki w grubą kostkę. Czosnek i cebulę obierz i pokrój (nie musi być bardzo drobno). Seler pokrój w plasterki i drobniutko posiekaj obrany imbir.

Do dużego rondla wlej ok. 2-3 łyżki oliwy i dodaj wszystkie warzywa. Smaż przez około 10 min na sporym ogniu, często mieszając, aż warzywa się lekko zrumienią (uważaj, żeby się nie przypaliły). Dodaj curry, wlej rosół i dodatkowo 800 ml wody. Dopraw solą i pieprzem. Wymieszaj i zagotuj, po czym zmniejsz ogień i gotuj przez ok. 15 minut, aż warzywa będą miękkie.

Lekko przestudzoną zupę zmiksuj. Jeśli jest za gęsta, dodaj trochę przegotowanej gorącej wody. Spróbuj i ewentualnie dopraw solą i pieprzem (ostrożnie, bo zupa jest dość pikantna od imbiru i curry). Smak zupy będzie łagodniejszy, jeśli dodasz do niej śmietanę 22 proc. Bez śmietany zupa świetnie nadaje się do zamrażania.

Makaron ryżowy z kurczakiem i brokułami

20 dag makaronu ryżowego (ja użyłam nitki)

1 pojedyncza pierś z kurczaka

kilka różyczek brokułów (ok. 150 g)

2 cebulki dymki

2 garście świeżych liści młodego szpinaku

1 cm korzenia imbiru

pęczek świeżej kolendry

1/2 łyżeczki brązowego cukru

1 łyżka soku z limonki (lub cytryny)

3 łyżki sosu ostrygowego

1 łyżeczka sosu rybnego

olej

Danie przygotowujemy w woku lub na dużej patelni metodą stir-fry, czyli szybkiego smażenia. Najlepiej wcześniej przygotować wszystkie składniki i kolejno dodawać je do woka.

Makaron ugotuj według instrukcji na opakowaniu i odcedź. Pierś kurczaka pokrój w wąskie paseczki. Listki szpinaku umyj i osusz. Brokuły zblanszuj i podziel na małe różyczki. Dymkę posiekaj, oddzielnie białą i zieloną część. Obrany imbir zetrzyj na tarce. Posiekaj kolendrę. W małej miseczce wymieszaj cukier, sok z limonki, sos rybny i ostrygowy z trzema łyżkami wody.

Rozgrzej wok, wlej około 1 łyżkę oleju i dodaj mięso, imbir i białą część dymki. Smaż ciągle mieszają c, aż kurczak będzie lekko rumiany. Następnie dodaj zielone części dymki, brokuł y, szpinak i część kolendry. Przesmażaj cały czas mieszając, aż szpinak zmięknie. Wlej do woka przygotowane sosy i dodaj ugotowany makaron. Dokładnie wymieszaj, aby makaron się podgrzał. Podawaj posypany resztą kolendry.

Więcej o:
Komentarze (1)
Na rozgrzewkę po sankach
Zaloguj się
  • zewszad_i_znikad

    Oceniono 3 razy -1

    Przepis ostatni - szkoda, że w Polsce karmienie dziecka mięchem uchodzi za niepodważalny dogmat... Dzieciom nie pozostawia się żadnego wyboru.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX