Smukłe święta? Da się zrobić!

Święta Bożego Narodzenia to doznania nie tylko duchowe, ale i smakowe. Wielkanocne menu jest lżejsze - więcej warzyw, gotowane jajka, a tu ciężkie kapusty z kiełbasą i grzybami, smażony karp i nieziemsko kaloryczna kutia. Dla tych, którzy się akurat odchudzają albo po prostu mają tendencję do tycia, nadchodzi czas walki.
Na co dzień łatwiej zachować zdrowy dla metabolizmu rytm jedzenia mniejszych porcji co 3-4 godziny. Łatwiej przychodzi nam też wybierać potrawy zdrowsze, lżejsze i pamiętać o porcji warzyw i owoców. W czasie świąt przy stole siedzimy często ciurkiem przez kilka godzin i tylko zmienia się zestaw potraw przed nosem.

Zachowaj czujność

Pół biedy, jeśli organizujemy święta sami - możemy dobrać mniej kaloryczne menu - zamiast mięsnego tłustego pasztetu zrobić pasztet z soczewicy, jako wędlinę podać własnoręcznie upieczonego chudego indyka zamiast baleronu i kiełbasy, zrobić sałatkę ze świeżych warzyw zamiast z gotowanych pływających w majonezie. A jeśli nawet robimy tradycyjną sałatkę jarzynową - można użyć do niej majonezu light i zmieszać go pół na pół z jogurtem naturalnym. Takich trików na "odchudzenie" potraw świątecznych jest więcej: można do ciasta wrzucić mniej cukru (spróbuj o 1/3 mniej) albo użyć mąki pełnoziarnistej - zawarty w niej błonnik pomaga w trawieniu. Kompotu z suszu wcale nie trzeba słodzić, owoce same się obronią. A zupa grzybowa obejdzie się bez śmietany.

Jeśli jednak idziemy w gości, problem jest większy, szczególnie że - jak wiadomo - to, co ugotują inni, zwykle bardziej smakuje, a rodzina nie ma wyrozumiałości dla "fanaberii" takich jak odchudzanie.

Najlepiej ustal zawczasu plan działania - ile zjesz czego i w jakim rytmie - np. tylko wędliny i sałatkę, jasnego pieczywa i masła nie, a z ciast tylko jeden kawałek piernika. Musisz przewidzieć też czas na ruch. To ważne! Jeśli się nie przygotujesz, ryzykujesz to, że zatracisz się w świątecznej atmosferze, a po kilku dniach obudzisz z kilogramem czy dwoma do przodu. Warto też spojrzeć na sytuację realistycznie - w święta raczej nie schudniesz.

Zadbaj o utrzymanie wagi

Jak to zrobić? Jest kilka rzeczy, które mogą pomóc:

Szykując się do wyjścia, zjedz coś. Zaskakujące? Chodzi o to, by nie iść na "głodniaka" - głodnemu trudniej kontrolować ilość spożywanych potraw. Najlepiej zjedz coś pełnoziarnistego, co na długo zapewni sytość - np. kanapkę z chudym twarożkiem na ciemnym pieczywie albo małą porcję muesli (niesłodzonego!) z mlekiem.

Na miejscu dobrze jest znaleźć sprzymierzeńca - siostrę czy kuzyna - i poprosić, by nas dyskretnie pilnowali przy stole oraz bronili przed natrętnymi dokładkami. Plan planem, ale największy asceta może skruszeć po godzinie siedzenia przy stole pełnym ciast. Zresztą, żeby zminimalizować stres, warto zapewnić sobie alternatywny deser, np. jogurt naturalny z pomarańczą i pestkami dyni albo sałatkę owocową.

Z dań wybieraj te najchudsze. Najlepszym wyborem będzie karp w galarecie (lub pieczony), najgorszym - smażony w panierce, choć i tego można "odchudzić" odciskając go w ręcznik papierowy przed położeniem na talerz. Śledź jest dość tłusty (choć bogaty w zdrowe kwasy omega 3) - najlepiej wybierz tego w occie. Poproś o pierogi z wody, a nie z patelni.

Stosunkowo łatwo jest zrezygnować z kalorii w płynie - soków, kompotu i alkoholi (szczególnie tych wysokoprocentowych i słodkich win). Pozwól sobie na lampkę czerwonego wina do posiłku. Raz. Jeśli wypijesz więcej - pamiętaj, że to tzw. puste kalorie - nie przynoszą organizmowi żadnych wartości odżywczych. Co gorsza, po alkoholu będzie ci trudniej oprzeć się pokusom.

Koniecznie wprowadź w świąteczne biesiadowanie jakąś rytmikę - np. pół godziny jem powoli (dokładnie żując) wybrane potrawy, po czym robię przerwę na 1,5 czy 2 godz. Dobrze jest wtedy odejść od stołu - np. pobawić się z dziećmi, a jeszcze lepiej wyjść na spacer. W pierwszy albo drugi dzień świąt koniecznie znajdź czas na przebieżkę lub dłuższy żwawy marsz. Pozwoli ci to spalić nadwyżki kalorii i pobudzić metabolizm.

Szybko mijają dwa dni i okazuje się, że lodówka jest pełna jedzenia? Najlepiej od razu wszystko wrzuć do zamrażarki albo rozdaj. Z konsekwencjami trzydniowej uczty organizm sobie jakoś poradzi, ale jeśli będziesz się objadać przez kolejny tydzień, wrócić do poprzedniej wagi i normalnego rytmu jedzenia będzie znacznie ciężej.

A za progiem sylwester!

Więcej o:
POPULARNE
NAJNOWSZE